... dzień cyklu. Bolą piersi. To tyle. Czyli generalnie jakby zwiastowało to okres. Nic innego, bardziej optymistycznego, nie przychodzi mi do głowy. Choć piersi bolą już w sumie od paru dni...
Biorę od 6 dni progesteron w gelu dopochwowo. Żadnych reakcji, żadnych efektów ubocznych. Aplikowanie sobie tego specyfiku też jest bezproblemowe. Oby tylko to szpikowanie się chemią miło jakiś dalszy sens. Na razie nic nie czuję. Ale czy to w ogóle coś się czuje?
Znam wiele kobiet, które twierdzą, że nie czuły nic, nawet w drugiej ciąży, kiedy to były już przecież doświadczone.
Ja w mojej pierwszej ciąży czułam do samego początku, że jestem inna. Po pierwsze zmiana chyba temperatury ciała. Nie mierzyłam ale czułam jakby lekko podwyższoną temperaturę. W wydzielinie z nosa były prątki krwii. No i ogólnie czułam, że "COŚ" jest na rzeczy. A teraz nic. Więc pewnie nic na rzeczy nie ma.
W każdym razie po tym monitorowanym cyklu, 16 stycznia - czyli za tydzień - idę na badanie krwi w celach wiadomych. Zero nastawiania się. Jak nic nie wyjdzie to w kolejnym cyklu idziemy w inseminację. O!
Biorę od 6 dni progesteron w gelu dopochwowo. Żadnych reakcji, żadnych efektów ubocznych. Aplikowanie sobie tego specyfiku też jest bezproblemowe. Oby tylko to szpikowanie się chemią miło jakiś dalszy sens. Na razie nic nie czuję. Ale czy to w ogóle coś się czuje?
Znam wiele kobiet, które twierdzą, że nie czuły nic, nawet w drugiej ciąży, kiedy to były już przecież doświadczone.
Ja w mojej pierwszej ciąży czułam do samego początku, że jestem inna. Po pierwsze zmiana chyba temperatury ciała. Nie mierzyłam ale czułam jakby lekko podwyższoną temperaturę. W wydzielinie z nosa były prątki krwii. No i ogólnie czułam, że "COŚ" jest na rzeczy. A teraz nic. Więc pewnie nic na rzeczy nie ma.
W każdym razie po tym monitorowanym cyklu, 16 stycznia - czyli za tydzień - idę na badanie krwi w celach wiadomych. Zero nastawiania się. Jak nic nie wyjdzie to w kolejnym cyklu idziemy w inseminację. O!
Na temat ciąży się nie wypowiem, bo nigdy w niej nie byłam. Teoretycznie jeśli kobieta zna dobrze swój organizm, to pewnie powinna dostrzegać jakieś "symptomy", ale mam też koleżankę, która dowiedziała się o ciąży dopiero w 6 miesiącu (!), bo nie miała zupełnie żadnych objawów i nawet miesiączkowała normalnie. Różne rzeczy się zdarzają...
OdpowiedzUsuńno właśnie TEORETYCZNIE tak :-) ale takie przykłady jak Twojej koleżanki pokazują, że niekoniecznie :-). Swoją drogą ciekawa jestem jej reakcji :-).
Usuńpozdrowienia i trzymam nadal za Was kciuki :-)