...życia
Siedząc dziś w klinice, w poczekalni, obserwując inne pary oraz kobiety, którzy przychodzą tam w tym samym celu co my, P powiedział że czuje się jak przed egzaminem. Że jest to niczym szkolny korytarz a pani wywołująca nas co i rusz po nazwisku, to taka pomoc egzaminatorów, którzy pastwią się nad nami i stresują, dając do zrozumienia, że wciąż za mało wiemy.
Przecież się uczymy, zakuwamy, przecież wyrzekamy się wielu przyjemności na korzyść przygotowań do egzaminów, przecież unikamy tego i owego a skupiamy się na tamtym i owamtym. I co miesiąc, gdy przychodzi chwila kolejnego egzaminu, z uczuciem nadziei miesza się strach, stres, zwątpienie... Bo przecież egzaminator znów może powiedzieć: "... jeszcze za mało, za mało nauki, za mało starań, mizerna wiedza... Zapraszam w innym terminie!!!" "ALE W JAKIM TERMINIE" - pytamy się - "KIEDY ZNÓW PAN NAS DOPUŚCI?"
"DOPUSZCZĘ ZA MIESIĄC, A CZY ZDACIE? ... phiiii A KTO TO MOŻE WIEDZIEĆ????"
Tym razem nie zdaliśmy.
Siedząc dziś w klinice, w poczekalni, obserwując inne pary oraz kobiety, którzy przychodzą tam w tym samym celu co my, P powiedział że czuje się jak przed egzaminem. Że jest to niczym szkolny korytarz a pani wywołująca nas co i rusz po nazwisku, to taka pomoc egzaminatorów, którzy pastwią się nad nami i stresują, dając do zrozumienia, że wciąż za mało wiemy.
Przecież się uczymy, zakuwamy, przecież wyrzekamy się wielu przyjemności na korzyść przygotowań do egzaminów, przecież unikamy tego i owego a skupiamy się na tamtym i owamtym. I co miesiąc, gdy przychodzi chwila kolejnego egzaminu, z uczuciem nadziei miesza się strach, stres, zwątpienie... Bo przecież egzaminator znów może powiedzieć: "... jeszcze za mało, za mało nauki, za mało starań, mizerna wiedza... Zapraszam w innym terminie!!!" "ALE W JAKIM TERMINIE" - pytamy się - "KIEDY ZNÓW PAN NAS DOPUŚCI?"
"DOPUSZCZĘ ZA MIESIĄC, A CZY ZDACIE? ... phiiii A KTO TO MOŻE WIEDZIEĆ????"
Tym razem nie zdaliśmy.
Jednak starałaś się za bardzo nie nastawiać - mam nadzieję, że dałaś radę. Pewnie, można sobie to obiecywać do upojenia, a ta cholerna nadzieja i tak na ogół molestuje biedną głowę i zanudza tym swoim "a może jednak się udało..?"...
OdpowiedzUsuńPoprzednio pisałaś, że macie już plan na następny cykl - i tego się trzymaj. Ja niezmiennie będę trzymać kciuki. Aż mi zdrętwieją.
Co do tego egzaminu - poprawki są dozwolone i delikwentów nie skreśla się z listy zdających. Pamiętaj!
no tak, starać się starałam ale wiadomo, że nadzieja była wielka. Tego nie da się ot tak w sobie stłumić. Dziękuję za trzymanie kciuków. Wierzę, że takie czary pomagają. Ogólnie myślenie o nas dobrych aniołów pomaga i prędzej czy później musi przynieść upragniony cel. Zakuwamy dalej ale staramy się też na pewną dozę luzu. Ileż można się uczyć ? :-)
UsuńCałe życie to taki egzamin...Życzę, abyście zdali go śpiewająco :)
OdpowiedzUsuńwłaśnie... a może ja powinnam śpiewać? Zawsze jakoś mnie do tego ciągnęło a rozum podpowiadał, że ucho nie ten tego... :-) Może wyśpiewania emocji jest TĄ drogą :-)
Usuń