czwartek, 6 lutego 2014

burdel...

... na kółkach.
Gdy przed prawie miesiącem dowiedziawszy się o negatywnym wyniku testu, powiedziałam lasce w recepcji, że chciałabym umówić się z lekarzem jak najszybciej, otrzymaliśmy termin na dziś. Jakże wielkie było moje zdziwienie gdy meldując się w rejestracji o wyznaczonej godzinie, dowiedziałam się, że .... zostałam zapisana na wizytę nie do tego lekarza co trzeba, nie do prowadzącego nas od grudnia, tylko do kogoś innego. Zapytana dlaczego???.... otrzymałam odpowiedź, że pewnie nie zadeklarowałam podczas umawiania się na wizytę do kogo chcę być przyjęta.... Hę???? Ke????
A nie jestem przypisana KONKRETNEMU lekarzowi????
Jest Pani, ale podczas umawiania wizyty należy jeszcze to sprecyzować.
Że co k.... wa?
W głowie jednak przebiegła mi szybka myśl, że może to i dobrze. Pamiętacie jak pisałam ostatnio, że nie czułam 100% pewności przy lekarzu, który mnie badał. Że jakaś taka olana się poczułam i że bez wystarczającej ilości informacji  i że generalnie skoro nie ma efektów z nim to może z NIĄ... bo okazało się, że nazwisko nic nie mówiące mi o płci należy do kobiety.

Wizyta trwała godzinę. Niby miała wszystko "w spadku" po, jak się okazało, swoim szefie, ale dopytywała, informowała, sugerowała. Nie czułam, że ktoś mnie popędza, że powiedział już swoje a teraz ałwiderzejn.
Miło jej z oczu patrzyło. Pani okazała się Turczynką, władającą angielskim (bo u lekarza tylko rozmawiam po angielsku) może nie tak dobrze jak jej szef ale starała się.

Pan szef nie zrobił badania spermy P. Dlaczego? Nie wiem. Miał jego wyniki z lipca ale nowa pani dr powiedziała, że warto je powtórzyć dla pewności, że wszystko jest OK, tym bardziej że kolejny cykl będzie pt "INSEMINACJA"

Jak się okazuje pierdolnik panuje nawet w tak poukładanym kraju, jakim są Niemcy. Zresztą ta niemiecka precyzja wkrótce przejdzie do lamusa. Nie wiem czy to coraz większa grupa emigrantów robi im złą robotę i rozwala system :-)))) hehehe, czy też po prostu bezmyślne laski (bez względu na narodowość) pracują w rejestracji owej kliniki

I tak oto stałam się pacjentką zupełnie innego lekarza, co w sumie od początku gdzieś tam biegało mi z tyłu głowy.

W przyszły czwartek P idzie przebadać plemniczki i jeśli nie będzie żadnych przeciwwskazań (a nie będzie!!!! :-) to około 28 lutego będziemy się inseminować. 

4 komentarze:

  1. Faktycznie, burdel taki jakiś bardzo polski, czyli możesz się poczuć, jakbyś z ojczyzny nie wyjeżdżała;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i gdzie ten ich sławetny ORDNUNG ?! ;) Ale nie martw się - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :) Może akurat nowa pani doktor okaże się dla Was bardziej odpowiednia i wykaże się większym poziomem profesjonalizmu niż jej poprzednik :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ptaszyno, cóż tak cicho..?

    OdpowiedzUsuń