... choć piszę niezmiernie rzadko to zaglądam tu niezmiernie często. Śledzę losy szczęśliwych nowo upieczonych mam, nowo upieczonych ciężarnych i raduje się tym szczęściem, które bije od Was. Trzymam zawsze mocno kciuki za powodzenie wielu planów i marzeń bo sama wiem jakie to ważne, gdy otoczenie wspiera i wierzy razem z nami.
U nas działo się w tym czasie i mało i dużo.
Niemieckie leczenie porzuciliśmy precz. Nie mieliśmy poczucia, że ktoś nas wnikliwie bada, szuka, radzi, kombinuje. Takie standardowe podejście do tematu niczym pacjentka z grypką i o! Wyleczy się!
Trafiliśmy do lekarza w Polsce. Lekarz sprawdzony, polecony, z sukcesami w temacie wiadomym.
Pierwsze wizyta była w czerwcu. Polecił zrobić niezbędne badania jeszcze przed pierwszą wizytą. Byliśmy bowiem w kontakcie mailowym. Z kompletem badań (jak nam się zdawało) stawiliśmy się w dniu wizyty. Wszystko wyszło jak zwykle OK tylko okazało się, że Niemcy nie zrobili jednego (jak się okazuje MEGAWAŻNEGO) badania. Testu na prolaktynę po obciążeniu lekiem MTC. Ponieważ trzeba to zrobić w odpowiednim momencie cyklu, nie dało się wykonać tego badania podczas wizyty u nowego lekarza. Po powrocie do Niemiec szukałam lekarza miejscowego, który zrobiłby ten test (ponoć standardowy i nic to nadzwyczajnego) ale w trzech klinikach nie robili, a w czwartej kazali się umówić najpierw z lekarzem na konsultacje celem wywiedzenia się po co i na co i w jakim celu, co oczywiście ZNAAACZNIE podnosi koszt tegoż badania. Jak się dowiedziałam od 300 do 600 € by nas to wyniosło. Chora jeszcze nie jestem i na głowę nie upadałam. U mojego lekarza w Polsce badanie owo kosztuje 50 pln. Zatem poczekaliśmy do kolejnego cyklu, zakupiła bilet do Ojczyzny i w 3 dniu cyklu doszło wreszcie do owego standardowego acz tajemniczego badania. Prolaktyna po obciążeniu MTC wyszła 17 RAZY WYŻSZA!!!!
Wysoka prolaktyna jak wiadomo działa jak naturalna antykoncepcja i znacznie utrudnia zajście w ciążę.
I ja się teraz pytam co oni, Ci lekarze robili tyyyleeee czasu. Ja wiem, że prolaktyna nie musi być jedyną przyczyną naszej niepłodności ale teraz przynajmniej coś wiemy, więcej wiemy i się leczymy. Kuracja lekami ma trwać minimum 2 miesiące i po tym czasie możemy oczekiwać zajścia w ciążę, co oczywiście nie musi koniecznie nastąpić. Biorę obecnie Dostinex raz w tygodniu po dwie tabletki. Skutków ubocznych brak.
W każdym razie trzymajcie kciuki za efekty tej terapii.
Czy jestem zła? Była. Nie mam już siły się złościć. Działam. Choć żal w sercu wielki.
Tyle ode mnie na dziś.
pozdrowienia dla Was wszystkich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz