... dobra i zła.
Zła jest taka, że moja nowa pani dr po badaniu morfologicznym, wykryła w moim organizmie wirusa o romantycznej nazwie CHLAMYDIA.
Dobra jest taka, że go w ogóle wykryła, bowiem z jego obecnością mogą być bezpośrednio powiązane nasze problemy z zajściem w ciążę, a co najważniejsze... być może wirus ten był nawet odpowiedzialny nawet za moje poronienie. Ale tego pewnie nie dowiemy się już nigdy.
Jutro wizyta u pani dr, w celu zaplanowania terapii antybiotykowej.
Poczytałam trochę o tej całej chlamydii i w sumie likwidacja jej nie jest taka trudna, grunt żeby nie narobiła ona do tej pory w moim organizmie większych szkód.
Będziemy się badać.
Zła jest taka, że moja nowa pani dr po badaniu morfologicznym, wykryła w moim organizmie wirusa o romantycznej nazwie CHLAMYDIA.
Dobra jest taka, że go w ogóle wykryła, bowiem z jego obecnością mogą być bezpośrednio powiązane nasze problemy z zajściem w ciążę, a co najważniejsze... być może wirus ten był nawet odpowiedzialny nawet za moje poronienie. Ale tego pewnie nie dowiemy się już nigdy.
Jutro wizyta u pani dr, w celu zaplanowania terapii antybiotykowej.
Poczytałam trochę o tej całej chlamydii i w sumie likwidacja jej nie jest taka trudna, grunt żeby nie narobiła ona do tej pory w moim organizmie większych szkód.
Będziemy się badać.
I....? Wiadomo coś więcej?
OdpowiedzUsuńWiadomo, że trzeba się leczyć. Że chlamydia nie może zostać w moim ciele, że walczymy nadal i wierzymy nadal, że się uda. pozdrowienia :-)
OdpowiedzUsuń