piątek, 5 kwietnia 2013

projekt ptaszyna...

... ta nazwa może kogoś lekko zniesmaczyć. Jak staranie się o dziecko można nazywać projektem? Przecież to cud natury, cud miłości, akt wielkiego oddania się małej istotce przez dwie osoby... a tu taki przyziemny temat jak projekt.
Nazwałam to tak specjalnie.
Do tej pory bowiem nasze starania o potomstwo były zwyczajne, bez ciśnienia, próby a w zasadzie ich brak. Raczej spontaniczne zbliżenia, pełne intymności, miłości... którym gdzieś tam na końcu przyświecało potomstwo ale nie chcieliśmy się skupiać głównie na tym. Nie raz słyszałam właśnie opinie o tym iż takie "zbyt mocne chcenie" to niczego dobrego nie przynosi tylko niepotrzebny stres podświadomy buduje.
Teraz jednak skupiamy się na projekcie ptaszyna i chcemy nieco podporządkować mu nasze życie.
Ja jestem przed czterdziestką... tzn. mam 36 lat :-) ale wiem, że czasami starania te zajmują rok a czasem i pięć.
Projekt poza tym z definicji zawiera w sobie zawsze CEL a tym celem w naszym wypadku jest potomstwo czyli ptaszyna, która do nas i tak pewnego dnia przyfrunie w taki czy inny sposób.
No bo przyfrunie i już.

1 komentarz:

  1. Trzymam kciuki za projekt. Oby udało się go przeprowadzić jak najprędzej i sukcesem.

    OdpowiedzUsuń