sobota, 27 kwietnia 2013

tym razem jednak nie...

... udało się. Dostałam zastrzyk w 13 dniu cyklu, na to aby w 100% zaszła owulacja ale niestety nasze starania poszły na marne. Tzn. nie powinnam tak pisać... ale humor mam jakiś taki nijaki. Nie ma co ukrywać.
Dziś, czyli pierwszego dnia cyklu, rozpoczynamy oboje terapię antybiotykową w celu wygnania z mego organizmu Chlamydii.
Kolejnym etapem będzie sprawdzenie drożności jajowodów, które będą skontrolowane między 7 a 10 dniem cyklu. Moja dr jest raczej przekonana, że z moimi jajowodami wszystko powinno być OK bo raz przecież byłam w ciąży, ale kto wie ile czasu w moim organizmie jest chlamydia i jakie poczyniła spustoszenia.
Ale, ale miniony tydzień przyniósł też dobre wieści. Znajomi, którzy od dłuższego czasu starają się o potomstwo, przekazali nam arcydobre nowiny. Są po 3 próbach invitro i jeszcze po jakiś tam dziwnych wizytach w Łodzi, celem poddania się próbie szczepionek. Zostali uznani za parę niepłodną z przeciwciałami na plemniki. Pewnie piszę mało fachowo ale .. tyle wiem.
Otóż... NIE. Żadnej niepłodności nie ma. Są w Ciąży!!!!!! Od 7 tygodni!!! Stało się to drogą naturalną, tradycyjną, przytulańcową - jesteśmy wszyscy bardzo szczęśliwi i trzymamy kciuki aby cała ciąża przebiegła bezproblemowo. :-))))))))))))))))) Stał się CUD. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz